PAKO

Pako trafił do nas w październiku 2014 roku w wyniku interwencji. Był strasznie chudy, trzymano go na łańcuchu przy nieocieplonej budzie. Kiedy go zabraliśmy zamieszkał w Hotel Dla Psów „U Dexterki”, gdzie w końcu znalazł troskę i opiekę.

Początkowo Pako strasznie nam się rozchorował, był bliski ogólnonarządowej niwydolności organizmu, walczyliśmy o niego dniami i nocami. Kropówki, multum leków, codzienne wizyty u weta, dziesiątki badań. Udało się! Pako wyszedł z tego :-)
Dziękujemy lekarzom z Przychodnia Weterynaryjna Dziedziak & Iwaszkiewicz za walkę o Pako :-)

Teraz jest pięknym, odkarmionym, umięśnionym psem :-) Ma 3-4 lata.
Jest bardzo przyjacielski w stosunku do ludzi, chce przyjaźnić się dosłownie ze wszystkimi, i to od razu :-) Uwielbia gonitwy za piłkami i patykami – grzecznie oddaje zabawki. Jest pojętnym psem, uwielbia smaki co sprzyja szkoleniu i reagowaniu na komendy. Jest umiarkowanie aktywny, to znaczy, że potrzebuje solidnej codziennej dawki ruchu i ćwiczeń, ale nie jest typem ambitnego sportowca ;-)

2015

Pako znalazł nowy dom, zamieszkał wraz z nową rodziną w Opolu. Poniżej list, który otrzymaliśmy od rodziny Pako:

Mam na imię Pako,
kiedyś było mi bardzo źle i byłem okropnie traktowany. Całe szczęście są na świecie dobrzy ludzie i oni mi pomogli. Trafiłem pod skrzydła Fundacji Fioletowy Pies i mieszkałem u super ludzi w hotelu „U Dexterki”.
Na początku czerwca 2015 roku, kiedy już doszedłem do siebie i byłem gotowy na to by ktoś mnie adoptował, przyjechali mnie odwiedzić tacy ludzie. Wysoki Pan, strasznie musiałem podnosić głowę żeby go zobaczyć wiec ułatwiałem sobie sprawę skacząc na niego łapkami. No i była też Pani i nawet przez 1 minutę była w miarę czysta, no cóż poradzić tak padało…
Przywieźli mi smakołyki, były pycha, głaskali, bawili się ze mną. Wtedy Pani powiedziała mi na ucho: ” Zrobimy wszystko co się da, żebyś zamieszał z nami”. No myślałem, że mi się ogon ze szczęścia odkręci…
A dziś…
A dziś Ci ludzie są moją rodziną i mówią do mnie syneczku, misiu-króliczku (wtedy się zawstydzam). Dbają o mnie bardzo. Chodzimy na spacery, dostaję pyszne jedzonko a mama pozwala mi podpatrywać jak gotuje i mówi, że odkąd jej towarzyszę jeszcze nic nie przesoliła. Ja za to czasem coś przeskrobie…wstyd mi ale staram się bardzo. Aaaa zapomniałbym, ostatnio z mamą wystąpiliśmy w TV, tacy z nas celebryci :) , zachęcaliśmy do spełniania psich marzeń. Moje już się spełniło. Na dowód przesyłam kilka zdjęć.
Kochają mnie a ja kocham ich. Od 19 czerwca 2015 mam super dom a moi rodzice super psa :)
„Jeśli możesz komuś podarować odrobinę szczęścia, nie zastanawiaj się ani chwili dłużej.”